Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skrzydła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skrzydła. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 lutego 2015

Wszystko przede mną...

To dziś jest TEN DZIEŃ. Pierwsze litery zbijające się w wyrazy, grupujące się w zdania. Słowa, słowa, słowa... Być może na TEN DZIEŃ przygotowywałam się całe życie. A być może jest tylko chwilowym kaprysem, który wkrótce pryśnie jak bańka mydlana. Ale wolę myśleć, że cały czas nosiłam to w sobie, do tej pory niesprecyzowane, ukryte, nie wiedząc jeszcze, że z każdym dniem, z każą chwilą i każdą emocją czy jej brakiem, przygotowywałam się na nadejście TEJ CHWILI. Tak. To z pewnością było z góry przewidziane. 

Zawsze czułam, że pragnę więcej. Że jestem zdolna osiągnąć wszystko, wspiąć się na najwyższe szczyty, rozsiąść się na nich i z ciekawością spoglądać w dół. Że jestem stworzona do czegoś innego. Jakaś cząstka mnie cały czas trwała w gotowości, niecierpliwa żeby wyrwać się do przodu. Stanąć na najwyższej z gór i przy pierwszych promieniach palącego prosto w oczy słońca, rozprostować jak najmocniej skrzydła. A może to właśnie ta idealna chwila, może jestem gotowa, może nawet posiadam odpowiednie miejsce na skrzydła, które od zawsze tam było? Może to właśnie teraz? Tak, już je czuję. A nawet mogę nimi poruszać. Kątem oka zerkam, nieskromnie podziwiając ich monumentalność w rozmiarze i głębię kolorów. A stopy coraz bardziej tracą kontakt z podłożem. Oczywiście wcale się temu nie dziwię i przyjmuję to zupełnie naturalnie. Skrzydła? Ale oczywiście. Przecież zawsze tam były. Jedno lekkie spojrzenie w dół, delikatny krok... i już spadam tnąc powietrze z niesamowitą siłą, żeby już za chwilę wspiąć się w górę i poszybować ponad tymi wszystkimi szczytami. Mijam Kozi Wierch, Świnicę, Gerlach i Rysy, szybuję w stronę Kopy Kondrackiej i Giewontu. A może to zupełnie inne miejsca? Gdzie góry są wyższe od najwyższych a przepaści głębsze od najgłębszych? Ale co najistotniejsze, mogę dolecieć wszędzie, mogę wyśnić sobie wszystko, w czasie jednego mrugnięcia powieką jestem w stanie oblecieć cały świat równocześnie pozostając w miejscu. I wcale mnie to nie dziwi. Zawsze to wiedziałam. Nosiłam to w sobie. Więc trwam tak delektując się jeszcze przez chwilę tym wzniosłym uczuciem, początkiem wszystkiego, narodzinami, odkryciem, sensem i odpowiedzią. Wolna. 
Niewątpliwie wszystko przede mną. A więc unoszę kieliszek wznosząc toast... dzień dobry



Charles Pierre Baudelaire - Podróż


"Tak popłyniemy teraz na ocean Mroków -
I z radością młodzieńca w pierwszych dniach podróży
Usłyszym czarodziejskie głosy śród obłoków,
śpiewające: "O, pójdźcie wy do nas, wy którzy
Jesteście lotosowych owoców spragnieni!
Bo tu ich wiekuiste żniwo trwa przecudnie;
Tutaj czeka was kąpiel tęczowych promieni,
Bo tu lśni na lazurach wiecznie popołudnie."

[...]


O śmierci, kapitanie, czas! Zakończ nasz lament -
Ten świat nas nudzi. Chcemy pić Nieskończoność!
Jeśli niebo i ziemia - czarne jak atrament,
Nasze serca - ty znasz je - pełne są światłości.
Pokrzep swą trucizną naszą duszę biedną -
My chcemy - tak nam płonie mózg od ognia twego,
Iść w otchłań - Piekła? Nieba? To nam wszystko jedno,
Byle tam, w Niewiadomej, znaleźć coś nowego!"



 by Grzegorz Rutkowski
by Ilich Henriquez