-Otwórz usta suczko - słyszę szept wycelowany prosto w moje ucho i w najbardziej erogenne rejony mojego mózgu... Na języku ląduje coś twardego, zimnego i okrągłego... knebel? Jedna dłoń powraca do sutków, przez chwilę bawi się nimi jeszcze mocniej, powodując próby wypowiedzenia kilku błagalnych słów, druga sunie prosto między nogi...
-Jaka mokra... -szept świdruje moje ucho... A dłonie wracają do swojej dręczącej zabawy. Znowu ściskają mocno sutek i chwilę później coś się do nich przypina. Klamerka? I zaraz potem drugi sutek zostaje w ten sam sposób boleśnie przyozdobiony. Jęczę cicho i czuję, że zaraz eksploduję... Nagły grad kąsających uderzeń w pośladki odrywa mnie od górnych rejonów mojego ciała. Skórzany pasek dociera do każdego rąbka skóry wyrywając z ust jęk bólu zmieszanego z rozkoszą. A dłoń sunie pewnie między nogi i kiedy dociera do punktu rozkoszy wiję się w upojeniu nie panując już nad sobą... Odzyskuję możliwość mówienia ale szybko knebel zostaje zastąpiony przez członek wypełniający całe moje usta...
- Moja własność - szept wytryska prosto w moje gardło wypełniając mnie ekstazą. Palce szybko odpinają klamerki, jedna za drugą z nową falą bolesnego, wilgotnego uniesienia. Syczące węże odplątują swoje śliskie ciała, spełzają z nadgarstków i kostek i znikają gdzieś pod łóżkiem uwalniając moje ciało paradoksalnie bardziej wolne wcześniej a teraz nie wiedzące nagle co zrobić z uwolnionym ruchem. Przymykam oczy czując dłonie głaszczące mnie po głowie, przyspieszony oddech spowalnia...Śnię...


